środa, 11 listopada 2015

Bieszczady, magiczne Bieszczady

Jeśli zastanawiacie się gdzie można pojechać na urlop w październiku, odpowiedź jest prosta -> Bieszczady ! Chociaż sprawdźcie najpierw prognozę pogody i zapakujcie najwięcej kurtek ile tylko zmieścicie:).


My przez 7 dni naszego październikowego urlopu na Podkarpaciu mieliśmy 4 dni ciepłej pogody i 3 tragicznie zimnej, kiedy nawet ja <a jestem zatwardziałą turystką> wychodząc z samochodu i idąc zwiedzać np. Przemyśl, myślałam już tylko o tym żeby jak najprędzej wrócić do naszego cieplutkiego auta. I to był mój błąd, chociaż jak pakowałam walizy wzięłam sporo (jak mi się wydawało) ciepłych rzeczy.  

No dobrze nie odbiegajmy od tematu. A więc zanim wymyśliłam Bieszczady na urlop, mało o nich wiedziałam. Przeczytałam milion stron w internecie ale trzeba tam pojechać żeby dowiedzieć się o co chodzi ludziom piszącym "w Bieszczady jedzie się tylko raz, potem się jedynie wraca".

Na miejsce noclegowe wybrałam Wetlinę, wydawała mi się ona położona w środku Bieszczad, tak, że jak będę chciała jechać do Sanoka to będzie bliżej niż z Ustrzyk Górnych ale również tak, że jak będę chciała wejść na Tarnicę to będzie bliżej niż z Cisnej. 
Czemu jeszcze Wetlina? Bo można wyjść wieczorem do kultowej Bazy Ludzi z Mgły na piwko :)

Dojechaliśmy do Wetliny koło 19, ciemno wszędzie, głucho wszędzie a my głodni. Więc szybciutko pędzimy do Chaty Wędrowca, tak polecanej przez wszystkich internautów, gdzie można dobrze zjeść i wypić czeskie i słowackie trunki. Od naszego miejsca noclegowego do centrum Wetliny było ok 2 km no ale co to dla nas :D. Dochodzimy do miejsca gdzie powinna być Chata, ale nic nie widać, słabe oznaczenie, zwłaszcza, że ciemno, jeden jakiś kierunkowskaz, który w sumie nigdzie nie kieruje ale udało się, po długim czasie wreszcie docieramy, wchodzimy a tam kupa ludzi. Nie zrażamy się zwłaszcza, że Panie kelnerki widząc jak wchodzimy nie poinformowały, że nie ma miejsc, i staramy się wypatrzeć jakąś miejscówkę. Jako, że ja bardzo zmęczona po 13 h w drodze nie widzę żadnego miejsca, podchodzę do Pań kelnerem i pytam czy jest jakieś miejsce, na co kompetentna Pani kelnerka informuje mnie, że niestety nie ma ale możemy poczekać bo ona już niesie rachunek gościom albo możemy zapytać się jednych Państwa czy możemy się dosiąść do nich. Mnie zamurowało xd bo nie będę stać komuś nad głową albo przeszkadzać w romantycznym wieczorze. Jasne, zrozumiałe, że nie ma miejsc ale po to szanowne Panie kelnerki są od tego aby od razu podejść do wchodzących gości i ich poinformować o braku miejsc a nie mieć ich w dupie.
Po tym małym incydencie moja noga więcej tam nie postała dlatego nie mogę stwierdzić czy jedzonko w Chacie jest dobre czy też nie :).


I tak trafiliśmy do spożywczego ABC, kupując produkty na śniadanie bo kolejny dzień mieliśmy spędzić na szlaku :).

A czy wyszło tak jak planowaliśmy ?? O tym napiszę kolejnym razem ;))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz